O znaczeniu wykonywania analiz określających zawartość aminokwasów w paszach dla zwierząt opowiedział nam technolog fermy trzody chlewnej «Eco Meat» Jan Dolas.
Gospodarstwo znajduje się we wsi Batiatycze w obwodzie lwowskim i zajmuje się odchowem oraz sprzedażą prosiąt — zarówno do 25 kg, jak i dwumiesięcznych. Jest również przedstawicielem firmy «Choice Genetics», która sprzedaje loszki remontowe, knury i stado prarodzicielskie.
Dossier:Jan Dolas (Polska) — dyrektor produkcji w «Eco Meat» Sp. z o.o., gdzie rozpoczął pracę w 2016 roku. Współpracuje z genetyką «Choice Genetics», w której pracował dwa lata. Przez długi czas pracował w dużym przedsiębiorstwie Big Dutchman, gdzie zajmował stanowisko menedżera sprzedaży. Był zootechnikiem w firmie Sulewski, w której przepracował 4 lata. Przez 6 lat prowadził własną działalność w zakresie wyposażenia dla trzody chlewnej. Ma za sobą bogate doświadczenie pracy na różnych fermach, z różnymi gatunkami zwierząt, od 1987 roku, doświadczenie w doradztwie w zakresie technologii, chowu zwierząt, żywienia i utrzymania, opracowywania projektów, zarządzania przedsiębiorstwami, udział w międzynarodowych konferencjach i wystawach. Wykształcenie: inżynier technolog produkcji zwierzęcej.
Dlaczego ważne jest wykonywanie analizy składu aminokwasowego pasz stosowanych w produkcji trzody chlewnej?
Aminokwasy są podstawą produkcji trzody chlewnej. To cegiełki, z których budowane jest ciało zwierząt, a jeśli jest ich za mało, przyrost masy tych zwierząt zostaje ograniczony.
Istnieje takie pojęcie jak beczka Liebiga, czyli przyrost zwierzęcia odbywa się na poziomie najniższego aminokwasu. To tak, jakbyśmy chcieli napełnić wodą beczkę z otworami — napełnimy ją tylko do poziomu najniższego otworu. I odpowiednio to aminokwasy decydują o tym, jaki efekt przyrostu uzyskamy. To jest podstawa.
Oczywiście ważne są też inne czynniki, ale to właśnie aminokwasy kształtują codzienną dawkę pokarmową zwierząt.
W jakich paszach istnieje potrzeba wykonywania takich analiz?
Z reguły analiza powinna zaczynać się od surowców roślinnych. Ale ostatecznym i decydującym jest oczywiście próbka gotowej paszy.
Jakie konkretnie surowce roślinne?
Oczywiście te, których używamy do sporządzania paszy — zboże, soja. To powinno nam wystarczyć do uzyskania ogólnej informacji o paszy. Informacje o zawartości aminokwasów w premiksach otrzymujemy bowiem od firmy-dostawcy. To właśnie jej obowiązkiem jest dostarczenie nam produktu o zadeklarowanej zawartości aminokwasów.
Jak często należy wykonywać analizę pasz: z jednakową częstotliwością czy dopiero wtedy, gdy zaczynają pojawiać się problemy z przyrostem masy u zwierząt?
Nie, jeśli pojawiają się problemy, to jest już za późno. Analizy trzeba wykonywać stale. W zależności od tego, jak gospodarstwo pracuje z bazą surowcową.
Kiedy kupujemy zboże od jednego rolnika, który uprawia je w jeden sposób, otrzymujemy odpowiednio jednorodny produkt. Dlatego analizę można wykonywać rzadziej.
Ale jeśli kupujemy surowiec od różnych rolników i z różnych źródeł, to warto wykonywać analizy w miarę często, aby mieć wiarygodne informacje o parametrach poszczególnych składników.
Jakie negatywne skutki pojawią się, jeśli w paszy nie będzie odpowiedniego bilansu aminokwasów?
Wróćmy do przykładu z beczką Liebiga. Jeśli na przykład będziemy mieli lizynę na poziomie, który zapewnia dzienny przyrost 800 g, a pozostałych składników (metioniny, treoniny, tryptofanu, cysteiny) będzie znacznie więcej, to i tak przyrost będzie tylko na poziomie wyznaczonym przez lizynę, czyli te same 800 g. Przy czym treonina będzie podawana w przeliczeniu na 1,5 kg przyrostu. Odpowiednio cała ta nadmiarowa ilość po prostu pójdzie na marne.
Czyli ważne są jakieś konkretne aminokwasy?
Istnieją tak zwane aminokwasy egzogenne (czyli niezbędne), jest ich dwadzieścia, których organizm zwierzęcia nie jest w stanie samodzielnie wytworzyć z innych aminokwasów. Muszą one być dostarczone zwierzęciu z zewnątrz — albo poprzez surowce naturalne, albo syntetyczne.
Wywiad przeprowadził Nazar Zacharko.
27 sierpnia 2020 roku